Cut me some slack
Matka tłumaczy zlęknionej Rose of Sharon: Powiedz sobie, że nie jesteś sama na świecie, że prócz ciebie jest jeszcze dużo innych ludzi. (...) Nie jesteś znowu taka ważna ani taka zła, żeby Pan Bóg miał się o ciebie specjalnie kłopotać. Ale nie jestem znowu taka ważna ani taka szczególna, żeby miał specjalnie na mnie popatrzeć przychylnie. Ah, jakoś mi ten Steinbeck chodzi po głowie. Dawno już temu s. namawiała mnie, bym przeczytała "Myszy i ludzie". I tak zwlekałam i zwlekałam, aż do tego roku, no i przeczytałam. I sięgnęłam po następne tytuły. Są takie książki, które otwierasz i już po kilku zdaniach czujesz, że nie chcesz tego czytać. Nie dlatego, że proza jakaś nie taka czy fabuła nie zachęca. Czasami zaczynam czytać i już wiem, że to nie będzie pokrzepiająca lektura. Że czeka mnie zmierzenie się z historią, która zostawi mnie gorzką i cierpką. Poruszy tę jamę, którą tak procnie zalepiam. Krótkimi wrażeniami, chwilami dosytu, gestami, widokami, czasami dobrymi dniami. I z...









