Tak trzeba... jak trzeba?
Czasami zastanawiam się - po co? Czy tak dobrze? Czy właściwie? Po co? Na co? Dlaczego? Robię to, co nauczono mnie i co sądzę, że należy robić. Co jakiś czas obłazi mnie jednak strach, że to nie tak, że się mylę i w ogóle, to nie w tę stronę. I nie wiem, czy jest on mój, czy coś go we mnie zasiało. Jest taka scena w "Gronach gniewu", w której syn zwraca się do matki: - Mamo, czy mama się nie boi tej jazdy? Czy nie boi się mama obcych stron? Oczy jej stały się zamyślone i łagodne. - Trochę - odpowiedziała. - Może to nawet nie jest strach. Po prostu siedzę i czekam. Kiedy coś się stanie i trzeba będzie działać, dam sobie radę. - A czy nie myśli mama o tym, jak to tam będzie na miejscu? Nie boi się mama, że nie będzie tak pięknie, jakeśmy się spodziewali? - Nie - odparła szybko. - Nie boję się. Nie wolno się bać. I ja nie mogę się bać. To tak, jakby człowiek chciał przeżyć za wiele od razu. Przed nami jest tysiąc rodzajów życia, ale przeżyjemy tylko jedno. A przewidywać i mędr...









